Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Maksiu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Maksiu. Pokaż wszystkie posty

sobota, 19 listopada 2011

Wielki smutek...

Dzisiejszy post będzie trochę inny...
Nigdy o tym nie wspominałam, ale często, gdy ja haftowałam, obserwował mnie ze swojego kącika Maksiu...


No i Maksia już nie ma ze mną... Miesiąc temu jeszcze biegał ze mną po górach, a 17 listopada zasnął cichutko i na zawsze po krótkiej, ale bardzo szybko postępującej chorobie...
Znalazłam go w styczniu. Szłam akurat do pasmanterii i przechodziłam koło ZUSu, gdzie zobaczyłam trzęsącego się z zimna jamniczka. Było -12 st mrozu. Pomyślałam sobie, ze ktoś, kto zostawił pieska na takim mrozie, musi być skrajnie nieodpowiedzialny. jednak gdy podeszłam, okazało się, ze piesek wcale nie jest przywiązany i nie wygląda, jakby czekał na właściciela, ale był zdezorientowany, wystraszony i chudziutki. Od jednego pana z ZUSu, który okazał tyle serca pieskowi, ze rano podzielił się z nim swoim śniadaniem, dowiedziałam się, ze ten piesek już tu od wielu godzin siedzi...
Niewiele myślac, pobiegłam do znajomego weterynarza z okolicy po smycz (miał obróżkę) i po małych problemach (ze strachu próbował gryźć), zaprowadziłam go na badania. Okazało się, że jest zdrowy, dość młody, ale dużo przeszedł... Pamiętam, że gdy go prowadziłam na, co chwile spoglądał na mnie, jakby przyzwyczajał się do nowego widoku na końcu smyczy :-)
No i piesek został z nami, jak się domyślacie... Początkowo miał być u brata, ale potem był pieskiem podróznikiem i weekendy, gdzie było więcej czasu i mogłam się na spokojnie zająć haftami - spędzał u mnie, obserwując mnie uważnie, czasami przeszkadzając, domagając się uwagi :-)
Niedługo u nas był, bo 10 msc. Żałuję, że nie udało mu się życia przedłużyć...Jedyne, co mnie w tej sytuacji pociesza, ze już go nic nie boli...
Na koniec, znaleziony w necie wierszyk. Nie wiem, niestety, czyjego autorstwa - może Wy wiecie?:

Dokąd idą psy gdy odchodzą?
No bo jeśli nie idą do nieba
To przepraszam Cię Panie Boże
Mnie tam także iść nie potrzeba.

Ja proszę na inny przystanek
Tam gdzie merda stado ogonów
Zrezygnuje z anielskich chórów
tudzież innych nagród nieboskłonu.

W moim niebie będą miękkie sierści
Nosy, łapy, ogony i kły
W moim niebie będę znowu głaskać
Moje wszystkie pożegnane psy.