Nie wiem, czy wiecie, ale mam absolutnego świra na punkcie herbaty :-) Moja kolekcja ok. 60ciu herbat ciągle się rozrasta, no i regularnie tez maleje, bo nie tylko kolekcjonuję te herbaty, ale i pochłaniam je w tempie zawodowego teaholika :-)) W Polsce mamy tylko jednego kipera herbaty!!! Dlaczego nie mogłabym być drugim? :-) Tylko doprawdy nie wiem, jak pokierować swoją ścieżką kariery, by taki wymarzony pułap zawodowy osiągnąć... :-D
A dlatego wspominam o herbacie, bo imbryczki mi się właśnie z nią kojarzą, a właśnie postawiłam ostatni krzyżyk na kanwie Imawe:
Ale, że Imawe nadała zabójcze tempo, mam już u siebie kanę Tami, na której też mi się trafiło, że będę wyszywać ten sam imbryczek :-) Czy to nie znak, że powinnam jednak zostać kiperem herbaty? :-)
Dzisiaj wezmę więc w obroty kanwę Tami i gdy skończę wyślę wraz z tą kanwą Imawe do Edi - nie ma zmiłuj :-)
Wczoraj doszły do mnie upragnione zakupy z HobbyStudio :-) no, moze nie upragnione, ale absolutnie konieczne do RR cytrusowego u Pelasi:
Aidy Zweigartu: kość słoniowa 14stka, marmurkowa kremowa 14stka i biała 16stka - doprawdy, nie wiem, na której wyszywać i tę kwestię zostawię sobie jeszcze jeden dzień do przemyśleń :-) No i oczywiście musiałam uzupełnić swój skład anchorków, bo nimi wyszywamy :-) Rzadko mam okazję nimi operować, więc okazało się, ze do cytrusowego RR brakuje mi aż 17 kolorków :-)
Moje Drogie, korzystając jeszcze z okazji, chcę podziękować za słowa uznania pod ostatnią metryczką :-) Przyznam się, ze i mnie ona się podobała, ale gdy usłyszy się tak ciepłe słowa z zewnatrz, to aż serce rosnie, a w dołku ściska ze wzruszenia :-)
Dziękuję Wam bardzo, bardzo, bardzo mocno :-*
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą herbata. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą herbata. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 26 stycznia 2012
piątek, 4 listopada 2011
O herbacie i pierwszej herbaciarce...
Jakie mam dzienne zapotrzebowanie na spożycie herbaty? Chyba hektolitry :-) Jestem absolutnym smakoszem herbat. Może do kipera mi jeszcze daleko, ale lubię poeksperymentować ze smakami. A rodzajów herbat mam chyba już z 60-siąt i ta liczba stale wzrasta! Ba! Na bieżąco jest uszczuplana i uzupełniana, z równą gorliwością! :-)
Ale czegoś mi brakowało... Jednego gadżetu herbacianego :-) I choć wiekszym sentymentem darzę herbaty liściaste, do samodzielnego zaparzania w specjalnych zaparzaczach, to jednak herbaty w torebkach, również mają swój urok i własnie na nie potrzebna mi była: HERBACIARKA!!!! :-)
Potrzeba była pretekstem do kolejnej próby dekupażowej :-) Kolorki takie cukierkowe - bardzo mi się podobały, choć nijak nie pasują do ogólnego wystroju, ale co tam. Dół bejcowałam w nadziei, ze wyjdą mi takie fajne bielenia, jakie nieraz widzę u Was na blogach... No, niestety - nie wyszło tak do końca, ale i ja kiedyś się tego nauczę (do tego bejca mi farbowała podczas lakierowania, choć lakierowałam dopiero na drugi dzień...) no, ale efekt mi się całkiem podoba. Pudełko jest lakierem matowym pociągnięty, a góra - połyskiem, czego niestety na zdjęciu nie widać...
Sama herbaciarka okazała się jednak za mała na moją kolekcję herbat, ale wstępnie bardzo mi odpowiada i jak widać, już jest w praktyce wykorzystywana :-)
A teraz pozdrawiam i idę się napić herbaty :-)
PS.: Bardzo dziękuję za komentarze i to, ze podobała się Wam witrynka/półeczka na miniaturki :-) sposób na ścieranie kurzu z niej już znalazłam - wkładam do wanny i traktuje ją prysznicem, acz, miałam szczere chęci na początku wycierać każde okienko osobno... Chęci były, cierpliwości zabrakło :-)
Pozdrawiam Was serdecznie i życzę miłego i twórczego weekendu... :-)
Ale czegoś mi brakowało... Jednego gadżetu herbacianego :-) I choć wiekszym sentymentem darzę herbaty liściaste, do samodzielnego zaparzania w specjalnych zaparzaczach, to jednak herbaty w torebkach, również mają swój urok i własnie na nie potrzebna mi była: HERBACIARKA!!!! :-)
Potrzeba była pretekstem do kolejnej próby dekupażowej :-) Kolorki takie cukierkowe - bardzo mi się podobały, choć nijak nie pasują do ogólnego wystroju, ale co tam. Dół bejcowałam w nadziei, ze wyjdą mi takie fajne bielenia, jakie nieraz widzę u Was na blogach... No, niestety - nie wyszło tak do końca, ale i ja kiedyś się tego nauczę (do tego bejca mi farbowała podczas lakierowania, choć lakierowałam dopiero na drugi dzień...) no, ale efekt mi się całkiem podoba. Pudełko jest lakierem matowym pociągnięty, a góra - połyskiem, czego niestety na zdjęciu nie widać...
Sama herbaciarka okazała się jednak za mała na moją kolekcję herbat, ale wstępnie bardzo mi odpowiada i jak widać, już jest w praktyce wykorzystywana :-)
A teraz pozdrawiam i idę się napić herbaty :-)
PS.: Bardzo dziękuję za komentarze i to, ze podobała się Wam witrynka/półeczka na miniaturki :-) sposób na ścieranie kurzu z niej już znalazłam - wkładam do wanny i traktuje ją prysznicem, acz, miałam szczere chęci na początku wycierać każde okienko osobno... Chęci były, cierpliwości zabrakło :-)
Pozdrawiam Was serdecznie i życzę miłego i twórczego weekendu... :-)
Subskrybuj:
Posty (Atom)





