Dzisiaj tak trochę przewrotnie, bo przecież są Walentynki! Jedni obchodzą, drudzy nie, ale każdy gdzieś tam podświadomie z większa częstotliwością myśli o miłości. No, może nie ja. Mój Ukochany jest chory. A same wiecie, co to oznacza chory chłop w domu!!! Marudzenie, wymogi i zachowanie jakby za chwilę miałby skonać, więc uczucie zamieniam dzisiaj na instynkty mordercze :-)
Chciałabym jednak się pochwalić takim moim 'małym dziełkiem'. Kupiłam swojego czasu meble sosnowe, surowe i sama pomalowałam. Dokładnie witrynkę, biurko i kredens. Dzisiaj chciałabym się pochwalić tym ostatnim. Co prawda, jeszcze z świątecznej odsłonie, a nie w serduszka, ale łańcuch świąteczny tez przeze mnie zrobiony, więc od razu i tym się pochwalę :-)
I tak st6oi u mnie i oko cieszy :-) Bardzo wdzięczny mebelek, mam nadzieję, że spojrzycie na niego łaskawszym okiem, bo jest to pierwszy mebelek przeze mnie pomalowany :-)
Cudownej soboty, cudownych Walentynek, jeśli obchodzicie, dużo miłości i czasu na kolejne projekty,
Burana.


