Pokazywanie postów oznaczonych etykietą alfabet. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą alfabet. Pokaż wszystkie posty

środa, 24 kwietnia 2013

'A' - jak...














Ulegając modzie i ja sobie kupiłam literkę :-) W ofercie było małe 'a', a że mam na imię Agata, musiałam je kupić... Zażyczyłam sobie w stanie surowym, by pod kolor pasujący do nowego mieszkania, je pomalować...
Ale 'a', to bardzo zdradliwa literka :-) I dość popularna... Okazało się, że ktoś godniejszy ode mnie, powinien ją dostać :-)

Tę datę zapamiętamy w rodzinie na zawsze :-) Domyślacie się? :-DDD
Czekałam tak niecierpliwie, aż się pojawił... MÓJ BRATANEK :-)














I choć byłam pewna, że będzie miał na imię Tymoteusz i tak Go w myślach już nazywałam, stał się Adasiem :-) Zatem małe 'a', które przeze mnie na szybko zostało pomalowane na błękitny kolor, było godne tylko i wyłącznie tego brzdąca (zresztą ja będę miała inne, duże i już tego dużego nie oddam nikomu) :-)
Tak więc i metryczka, którą sie już Wam chwaliłam, została dokończona i oprawiona :-)














                                                          ***

Przypominam, że jeszcze tylko 4 dni trwają zapisy na moje wiosenne CANDY :-) Niedługo wielki finał zabawy :-)


Dziękuję Wam, za każde odwiedzinki i komentarz,
Wasza przeszczęśliwa i bardzo dumna Ciocia Agata / Burana :-)

sobota, 20 kwietnia 2013

Trochę postępów.

Jestem przeziębiona! Tak, to znak, że wiosna zagościła u nas już na dobre. Ogólnie zwiastunem wiosny są bociany, a u mnie: angina. No, ale dzięki temu trochę skorzystały hafty i kilka nowych krzyżyków przybyło w tej mozolnej drodze ku zadowalającym efektom :-)
W naszej zabawie SALowej, ciągle jestem w lesie i to dosłownie, ale jednak posunełam sie trochę do przodu :-)














To, ze jeszcze nie skończyłam tego haftu, to tylko wina innych prac, które chciałam skończyć zawczasu, bo ten wzór wyjątkowo szybko i sprawnie sie wyszywa, pomimo tego, ze rozmiarowo jest największy z tych, które do tej pory wyszyłam :-)

A teraz różane postępy w samplerze dla mojej Mamuśki:


Tu tak szybko mi krzyżykowanie nie idzie, ale wreszcie udało mi się sfotografować prace tak, by w pełni oddać kolorystykę, taką trochę retro - tak jak lubię najbardziej :-)
No i na koniec, pochwalę się :-)
Zapisałam się na kolejny SAL :-) Tym razem wiosenny :-)


Zapisy jeszcze są przyjmowane do końca kwietnia TU, więc zapraszam do wspólnej zabawy, bo chyba trudno sie oprzeć temu wzorkowi? :-) Ja nie potrafiłam :-D

Dziewczyny, bardzo się ciesze, ze coraz więcej Was jest w gronie moich Podglądaczek :-) Liczę, ze zostaniecie ze mną na dłużej, a za każde odwiedziny u mnie i komentarz, serdecznie dziękuję :-*

piątek, 12 kwietnia 2013

Krzyżykuję...

Stałam się tytanem krzyżyków :-) Nabrałam chęci i entuzjazmu, dlatego praca wreszcie postępuje dość szybko, a w wyobraźni już planuje kolejne 'tworki' :-)
Zaczęłam nowy haft. Dla mojej Mamy, na 26 maja :-)

Kanwa Aida 16 ct., kolor ecru (firmy Tajlur).
Mulina: DMC & Anchor.
Wyszywane dwiema nitkami.

Znalazłam taki wzorek, trochę retro. Kolory wyblakłe, 'przybrudzone' i to mnie własnie najbardziej w nim zachwyciło :-) Jest to sampler z różami, sercami, alfabetem - akurat w sam raz na prezent na Dzień Matki :-)

Zrobiłam tez małe postępy w metryczce dla bratanka :-)














Zwierzątek przybywa :-) Jeszcze dwa mi zostały i będzie koniec :-)))
Kanwa Aida 14ct., kolor biały (firmy Tajlur).
Mulina: DMC
Wyszywane dwiema nitkami.

Dziewczyny, bardzo się ciesze, ze spodobało się Wam moje CANDY i coraz więcej się Was dopisuje do kolejki :-) Chcę także przywitać nowe 'Podglądaczki' :-) Mam nadzieję, ze zagościcie u mnie na dłużej :-)
Pozdrawiam Was serdecznie, weekendowo - wiosennie. dzisiaj na spacerze spotkałam na swej drodze ślimaka! czy to już znak, ze mamy wiosnę?? :-)))


niedziela, 22 kwietnia 2012

O skończonym projekcie i zalegościach w RR :-)

Nie wiem, jak Wy, moje Drogie, ale ja mam straszny problem z dokańczaniem rozpoczętych spraw... czy to w życiu, czy w pracy, czy wreszcie w hobby hafciarskim. Bark mi konsekwencji i samozaparcia, choć i tak jest już lepiej, niż jeszcze parę lat temu. Jednak staram się walczyć ze swoimi wadami i trenowac silną wolę. A czy jest przyjemniejszy sposób na trenowanie silnej woli, niż haft krzyżykowy? :-)
Do tej pory starałam się raczej ograniczyć do małych projektów, bo wiedziałam, ze na duży nie starczy mi cierpliwośći i jakaż jestem teraz z siebie dumna, gdy postawiłam już ostatni krzyżyk na hafcie, zdecydowanie wiekszym od tych, które do tej pory wyszywałam :-)

Zdjęcia robione komórką, więc nie oddają uroku tej różyczki, ale wierzcie na słowo, ze jest śliczna, bardzo delikatna i kobieca. W sam raz na prezent na Dzień Matki :-) Wyszywałam ten samplerek równy miesiąc, starając się nie zawracać sobie głowy, czy też igły, innymi haftami, choć korciło :-) Wiem, ze nie jest to bardzo monumentalna praca, jakie widzę nieraz u Was na blogach, ale dla mnie i mojego niestałego charakteru, to kamień milowy :-)
Wyszywałam na aidzie 18stce, kolor kość słoniowa, mulina DMC jedna nitka.
W związku z tym, że nie chciałam sobie przerywać pracy nad różą i zabierać się za inne projekty, porobiły mi się straszne tyły w RR. Co prawda chyba z niczym jeszcze nie zalegam, ale kolekcję Waszych kanw, mam już sporą, za co w najbliższym czasie się zabiorę :-)


Tak więc z RR cytrusowego, mam kanwę anenii i od niej zaczynam nadrabiać zaległości, bo obrazek do wyszycia mam mały, więc szybko pójdzie :-)
A z RR ciasteczkowego az trzy kanwy: od Sylwii, gdzie czeka mnie wyszycie filiżanki, od Jadzik, gdzie wyszyje słój z cukierkami i ostatnia kanwa Ani 2111, gdzie czeka mnie zetknięcie z wałkiem, trzepaczką i foremkami :-)
Jak widzę, jak pięknie Wasze kanwy sa przygotowane do RRów, jak pięknie siatki porobione, to az mi wstyd, ze ja rzuciłam w obieg takie zupełnie czyste, bez pomocy siatkowej, chocby narysowanej mazakiem ;-( Mam nadzieję, ze sobie radzicie. rysujcie po mojej kanwie, jak Wam się żywnie podoba i jeszcze raz przepraszam za utrudnienia, na następny raz się poprawię :-)
A na koniec, chcę się pochwalić fotką mojego psa:


Hihi, przysięgam, że ma się dobrze, choc na zdjęciu nietęgo wygląda :-) Tak wygląda 11 kilogramowy piesek, który dostał narkozę do zabiegu, jak dla owczarka niemieckiego :-) Niestety mój czarny pseudojamniczek, postanowił się nie poddać narkozie i trzeba było go taką wielką dawką powalić. Widok rozbrajający i przez jeden dzień miałam okazję mieć grzecznego, spokojnego psa. Na drugi dzień wszystko wróciło do normy i znowu mam adhd w domu :-)
Pozdrawiam serdecznie :-)

środa, 21 marca 2012

Kopę lat!!!

Jak ten czas leci!!! Zanim się obejrzałam, a tu prawie miesiąc minął od ostatniej mojej bytności na blogu... Dużo zaległości w związku z tym się porobiło, szczególnie w przeglądaniu Waszych dzieł i wpisów, ale mam nadzieję to nadrobić w weekend.
Na haft ostatnio niewiele czasu miałam, bo trochę w rodzinie chorób się pojawiło i jakoś tak skupić się nie mogłam na tej precyzyjnej robocie. No, ale teraz mamy wiosnę i nie czas na narzekania :-) Zresztą, już nawet nie ma na co narzekać, bo ostatecznie wszyscy już jesteśmy zdrowi :-)
Tęskniąc za barwą kwiatów, zdecydowałam się wyszywać mój pierwszy sampler - alfabet:


Zakochałam się w tym wzorze, ale jak to zwykle bywa, gdy się w czymś zakochujemy: okazało się, ze wzór mam niekompletny :-) W zasadzie to nie mam keya do wszystkich kolorków i pierwszy raz sama dobierałam... jaki będzie efekt? nie wiem i boje się nieco, ale póki co, mój wzorek prezentuje się tak:



Jak widać, jeszcze sporo xxx przede mną, ale wzór cieszy :-)
Wyszywam na Aidzie 18tce, jedną niteczką DMC. Wreszcie przekonałam się do aidy 18 - wyszywa się rewelacyjnie i chyba będzie to moja ulubiona wielkość (za to nienawidzę 16stki!!! Źle mi się jakoś na niej wyszywa).
Teraz trochę RR wiadomości, bo mój debiut od razu okupiłam chorobą, ale starałam się dzielnie walczyć z zaległościami i choć poślizg jest, to jednak do przodu...
Nie będę tu prezentować zdjęć z RR CookieTime, bo ostatnio pokazywałam imbryczek na kanwie Imawe, a na kanwie Tami wyszywałam takiż sam, tylko jedna niteczką. Za to już dotarła do mnie kanwa Sylwii i na niej w weekend będe stawiała pierwsze xxx, tym razem filiżanka - bardzo mnie to cieszy, bo imbryczki mnie juz nieco znudziły :-DD
A teraz czas na RR cytrusowy:



Jak nie kochać tych kolorków (choć haftowałam na Aidzie 16tce, której, jak wspominałam: nienawidzę!)? Kanwa zaraz poleci do Pelasi.
Całuje Was bardzo serdecznie i mam nadzieję, ze o mnie nie zapomniałyście przez ten mroźny koniec zimy :-)

poniedziałek, 21 listopada 2011

Prośba o pomoc... i...

Zanim zacznę prosić i błagać, byście przejrzały swoje foldery ze wzorami xxx, chciałam Wam bardzo, ale to bardzo podziękować za to, co pisałyście pod poprzednim postem. można na Was zawsze liczyć, czy to chodzi o ciepłe słowo, radę, pomoc, czy współczucie - jesteście absolutnie cudowne i ciesze się, że dołączyłam do blogowego świata, bo chyba nigdzie nie spotykam się z takim zrozumieniem i empatią - dziękuję...
A moja prośba dotyczy takiego uroczego wzorku:

 Diagram mam, ale nie mam kolorków mulin, zatem może któraś z Was ma to szczęście i posiada kompletne info na temat tych kociaków? Bardzo bym prosiła o pomoc :-)
Teoretycznie ciągle jestem w temacie psim, no, a tu do haftowania wybieram koty... Cóż jednak zrobić, jeśli pasierbica mojego brata (córka narzeczonej brata) jest małą kociarą?? A że ostatnio dbamy z narzeczoną brata o dobre relacje między nami - najwyższa pora spełnić jej prośbę i popełnić jakiegoś koteczka dla jej córki :-) Ten wzór bardzo mi się podoba, do tego to alfabet, a Mała właśnie poszła do zerówki, więc przyda jej się także przy utrwalaniu literek... Podaję swój adres e-mail, gdyby tak jakas poczciwa Duszyczka chciała się podzielić :-) : carmina_burana@poczta.fm
A teraz napisze o tym, co miałam na myśli pisząc '... i...' w moim temacie tego wpisu...
Tak, jestem w temacie psim. I teoretycznie po odejściu Maksia, powiedziałam sobie: nigdy więcej w domu psa'... Jednak, zupełnym przypadkiem (wierzcie mi, ze to był przypadek), weszłam na stronę naszego schroniska i zobaczyłam to:

(zdjęcie ze strony schroniska Psitulmnie.pl)
Piesek ten został znaleziony w lesie, przywiązany do drzewa, z dala od ścieżek spacerowych. Miał na tyle w tym nieszczęściu szczęścia, że wywęszył go inny pies, będący na spacerze ze swoim panem... I tak ten szkielecik (bo to jest szkielecik), trafił 26 października do schroniska w Zabrzu. I tam właśnie na stronie www go wypatrzyłam i pomyślałam, ze z mordki podobny do Maksia... Na drugi dzień już po niego leciałam... No i teraz Bej (bo tak ma na imię), jest już bezpieczny, odkarmiany i leczony (w schronisku psy bardzo pogryzły mu uszka) u mnie... :-) Nie, to nie miała być zasada: umarł król, nich żyje król - to była taka potrzeba serca, bo nie znajduje na to innego wytłumaczenia :-)
Dzisiaj na tyle, choć mam Wam jeszcze wiele rzeczy do pokazania, bo i zakupy pasmanteryjne, i postępy w pracy nad metryczką, i moje tworki dekupażowe, jak i pierwsze 'dziełka' z filcowania na mokro (dwa tygodnie temu byłam na kursie), ale to już następnym razem :-)

PS.: Co do wiersza Barbary Borzymowskiej - nie wiem, jak to możliwe, ze się nie domyśliłam... Wylałam milion łez nad jej wierszem 'modlitwa konia z transportu', a tu nie rozpoznałam ani stylu, ani wrażliwości - dziękuję, Dziewczyny, za przypomnienie.