Wiele rzeczy ostatnio robię pierwszy raz i jestem niezwykle szczęśliwa, że wreszcie wygospodarowałam nieco czasu, by móc rozwijać swoje hobby... Przez wiele lat tłumaczyłam się brakiem czasu - najgorsza wymówka jaka może być, bo przecież: 'dla chcącego, nie ma nic trudnego', prawda? ;-) I wtedy, choć zakres moich obowiązków wcale się nie zmniejszył, a wręcz czasami rozszerzył o kolejne aspekty pracy zawodowej: ZNALAZŁAM CZAS ;-)
I jestem tu z Wami. Inspiruje się Waszymi blogami i sama zaczynam coś robić i czerpać z tego olbrzymią radość ;-)
To są moje pierwsze próby z plastykową kanwą... Mam ją już od jakiegoś czasu, ale brakowało mi pomysłu, gdy nagle w moje łapy trafił świetny wzór takich oto zakładeczek - sympatyczne, prawda? Zauważyłam na Waszych blogach, ze często do zakładek dodajecie tzw. chwościki, więc i ja się w takie zaopatrzyłam, choć wzór takowych nie przewidywał, mimo to bardzo zadowolona jestem z efektu ;-)
Miś powstał przed chwilą, natomiast kotek:
Sprawdza się już od tygodnia jako zakładka i... dobrze mu to wychodzi ;-)
Już szukam kolejnych wzorów, które mogę przenieść na plastykowa kanwę, bo daje ona dużo możliwości, choć samo wyszywanie, gdy tamborka nie ma jak zastosować - jest dość żmudne...
Dziękuję Wam za ciepłe słowa dotyczących moich prób z decu. Jutro znowu mam zamiar doszkalać się w tym zakresie w babskim gronie 'psiapsiólek' ;-)


