Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zakupy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zakupy. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 30 marca 2015

Belle & Boo - są postępy!

Trochę się ostatnio zaniedbałam blogowo, ale tak piękna pogoda, nie daje pretekstu do siedzenia w domu. Haftu jednak nie odpuściłam i szczerze mam nadzieję, ze zdążę z nim na Wielkanoc. 
Wreszcie doszły zakupione brakujące kolorki - prezentują się pięknie, prawda?




Przyznaję, że część z tych mulinek, jest mi potrzebna do nowego haftu (ufokom chyba będzie dane zostać ufokami)...

Prezentuję więc Wam wiosenna Belle i jej przyjaciela Boo :-) 



Jak widzicie: brakuje głowy, ale kto z nas nie traci głowy na wiosnę? :-)
Zwróciłyście ostatnio uwagę, ze Boo ma bardzo smutną minkę :-) Cóż, mój piesek ma podobna, gdy chciałby coś dostać, ale nie może. króliczkowi pewnie chodzi o te panoszące się kurczaki, a wierzcie mi, tych kurczaczków będzie dużo więcej :-)))

Pozdrawiam wiosennie i idę pobuszowac po Waszych blogach,
Burana.

wtorek, 10 lutego 2015

Post bez tytułu...

Dziewczyny, wzruszyłam się czytając Wasze komentarze pod ostatnim postem. Jesteście kochane, najwspanialsza Społeczność pod słońcem to właśnie tutaj! Wasze słowa pełne ciepła i zrozumienia, podziałały doprawdy kojąco i ciesze się, że postanowiłam wrócić...
Haftowanie zawsze działało na mnie kojąco, ale od przeprowadzki do Warszawy, jakoś nie umiałam sobie znaleźć takiego kącika, gdzie mogłabym się zaszyć z tamborkiem i spokojnie zacząć krzyżykować... Potem doszło do opisanej uprzednio tragedii i już zupełnie nie mogłam się za nic zabrać. Aż pod koniec roku, nagle zatęskniłam... oczywiście, od razu chciałam zaczac coś nowego, ale czeka na mnie tyle ufoków, że aż wstyd!
Na tapetę, czy raczej na tamborek, wrócił jeden z tych haftów, który u Was wzbudzał najwięcej emocji i się nie dziwię, bo ten wzór jest POWALAJĄCY!!!
Moje Drogie, w styczniu postawiłam ostatni krzyżyk pod zakochaną parą Elfików, a efekt... ach... Zresztą, same oceńcie :-)))





Jeszcze nieoprawiony, czeka na lepsze czasy w szufladzie :-)
Po raz pierwszy od dłuższego czasu, zrobiłam też zakupy hafciarskie, bo jednak nie wytrzymałam i zaczęłam coś nowego :-) Ufoki - ufokami... Czekały tyle, to jeszcze trochę poczekają, ale był taki wzór, który ostatnio często się przewija tutaj na blogach i którego urokowi i ja uległam... Przyznaję, ze już kończę, ale nim będę się chwaliła kiedy indziej, dzisiaj tylko pokażę zakupy:



Zamówienie zrobiłam tylko na brakujące muliny, ale później stwierdziłam, ze igieł nigdy za wiele, a i jakieś nowe 'płócienka' się przydadzą... I tak ostatecznie nie kupiłam zbyt wiele, choć okazało się, że ani na aidę, ani na len póki co pomysłu nie mam :-))) Jednak, jak ja lubię MIEĆ! A wbrew powiedzeniu u mnie występuje typowe: 'mieć, to chcieć' i JUŻ! :-)

Znowu wróciłam do regularnego przeglądania Waszych blogów. Zachwycacie i inspirujecie, dziękuję, ze jesteście :-*
Miłego wieczoru :-)
Burana.

środa, 26 czerwca 2013

Walczę ze swoimi słabościami

Mam ich trochę :-) Z jednymi walcze, z innymi da się życ, ale jedną słabość, czy raczej wadę gnębię i tępię jak tylko mogę najmocniej :-) Jest to słomiany zapał! Podejmuje działanie, ale entuzjazmu brakuje mi juz na dokończenie zaczętej sprawy. Na swoim koncie mam masę zaczętych i niedokończonych książek, bo mnie inna w miedzy czasie, zainteresowała... Jednak od jakiegoś czasu, widzę u siebie znaczne postępy, do których przyczynił się mój ukochany haft krzyżykowy! z moim słomianym zapałem, co chwile kolejna zaczęta kanwa, lądowałaby w szufladzie, czekając na lepsze czasy, które by pewnie nigdy nie nastąpiły.
Z duma oznajmiam, ze w szufladzie leżą tylko trzy takie kanwy!!! :-)
Najstarsza i chyba najbardziej mi żal, ze właśnie tego obrazka nie dokończyłam:














Myślę, że wrócę do tego wzoru, bo mam ogromna słabość do starych map.

Kolejnym takim niedokończonym obrazkiem, jest cudowny wzór Sarah Kay:














Ja wyszyłam tylko kotka i straciłam zapał, a szkoda, bo jest to śliczny obrazek i bardzo wdzięczny...

Trzecim była róza dla mojej koleżanki na urodziny:














Niestety, w miarę wyszywania, zaczęło mi się wydawać, że kolory są źle dobrane, zatem kanwa zeszła z tamborka i w szufladzie leży...

bilans jak na mnie - świetny! idzie ku dobremu i zaczynam sie uczyc, ze jesli coś zaczynam, to kończę :-)
Za to kolejną moja słabościa jest... zbieractwo :-) ale chyba nie będę z nią walczyć, bo wiąże się z zakupami :-)
Dzisiaj dotarły do mnie zakupy kanwowe (mam ich tyle, a ciągle mi się wydaje, ze nie mam akurat tej, na której chcę haftować):






















Są to aidy firmy Zweigart. Trzy 18stki: kość słoniowa, ecru i jasny beż oraz jedna 20stka w kolorze ecru.

Jedna aidę już zaanektowałam do nowego projektu:














Może kolory nie są zbyt zachęcające, bo cała tonacja będzie raczej w kolorach sepii, ale wierzcie mi, ze sam wzór jest obłędny i nie mogłam sie doczekac, aż zacznę go wyszywać :-D
Tak, tak, odzywa się we mnie zapał! Trzymajcie kciuki by nie był słomiany :-DDDD

czwartek, 21 marca 2013

Trochę o wszystkim :-)

Od kilku tygodni, obserwuje u was, na blogach, piękne pisanki... Szczególnie te dekupażowe mnie zachwycały, bo właśnie na takie w tym roku miałam ambicje... Ale czyż mogłam przewidzieć, ze kształt jajka jest tak dekupażowo niefortunny? Co ja się naprzeklinałam... co chwile rzucałam robotę, by za parę minut do niej wrócić. Nie miałam określonego stylu, w jakim miały powstać jajeczka. Ot, robiłam każde inne, bo każde z nich, było robione dla kogoś innego.
I tak powstało na razie pięć jajek:














Ale już robią się kolejne i stopniowo nie stanowią dla mnie już takiego problemu, jak te pierwsze. Jak mówi porzekadło: ćwiczenie czyni... no, dobra... Samozachwyt, samozachwytem, ale jednak zdrowy rozsadek trzeba zachować :-)
Natomiast do kuchni, gdzie 'jajcuję', wejść się nie da. Każdy mebel jest zawalony: jajkami, farbami, papierami, lakierami:














Przez zabawe z jajkami, ucierpiały postępy w moich blogowo-robótkowych zabawach...
Żeby miec jednak, co dzisiaj pokazać, postawiłam rano dosłownie pare krzyżyków w SALu sosnowym:














Idzie mi to mozolnie z braku czasu, ale gdyby nie to, to muszę przyznać, ze bardzo szybko wyszywa się ten motyw. Na razie tez większych pomyłek, a co za tym idzie: prucia, nie było :-).
A na koniec kilka hafciarskich zakupów. nie dużo, bo ostatnio wyrównanie za gaz mi przyszło (ech, szkoda gadać) i trzeba troche oszczędzać, ale kupiłam przeciez same rzeczy niezbędne do normalnego funkcjonowania hafciarki, prawda?















Brakujące mulinki, wiecznie kończące się bobinki, biała aidę 20stkę, płótno hardanger 22 ct, kolor ecru (takie ładne, regularne ma krateczki, więc chyba można go stosować do xxx?), no i na koniec płótno mi bliżej nieznane: Ingrid 50 ct, kolor naturalny... Ładne jest to ostatnie płótno, ale czy nadaje się do haftu krzyżykowego? Tego jeszcze nie wiem, ale będę musiała wypróbować, bo żadnego innego haftu nie umiem :-)))

sobota, 22 grudnia 2012

Wygrałam Candy :-)

To niesamowite, jak to się w życiu układa :-) Zawsze patrzyłam z nutką zazdrości na blogi, gdzie Dziewczyny chwaliły się wygranymi candy, pokazywały cudowności, które otrzymały. Były to zabawy, w których sama aktywnie uczestniczyłam, ale los się do mnie nie uśmiechał :-) Aż tu nagle, ledwo ogłosiłam wyniki swojego Candy, wygrałam w losowaniu prezentów u Iwony :-) Zatem potwierdzam piękną zasadę, że jeśli się chce coś otrzymać, najpierw trzeba coś samemu dać :-)
A teraz się chwalę:


Piękny włóczkowy zestaw: bransoletka i 'korale' w moim ulubionym ostatnio kolorze: granatowym :-) Cudna, retro ramka i świecznik, z bardzo pachnącymi świeczuszkami, pierniczki, które świąt nie zobaczą, bo wczoraj je do kawki zjadłam, i moja ulubiona czekolada z marcepanem (Iwona, skąd wiedziałaś? hehe).
Prawda, ze cudowności?
Jeszcze raz ci, Iwonko, dziękuję. 'Wstrzeliłaś' się w mój gust i smak stuprocentowo!!! :-*
A teraz pochwale się prezentami, które sobie sama sprawiłam, czyli zakupy w pasmanterii - taaa, lubimy to, prawda?


Żebym jeszcze znalazła czas, by te wszystkie rzeczy, które kupuje - jakoś kreatywnie wykorzystać, hehe. Mulinka DMC była mi potrzebna do nowego projektu. Tyle już tych mulin mam, a co biorę nowy wzór, zawsze kilku brakuje - jak to jest? :-)
Biały len obrazkowy 25 ct oraz dwie lniane aidy 18 i 20 ct. Na zdjęciu wygladają na takie bardziej szare, ale swym kolorem raczej przypominają (niestety) brąz, dlatego średnio jestem zachwycona, no, ale to sa uroki kupowania przez internet :-) liczę jednak, ze znajdę dla nich szybko jakieś zastosowanie :-)

No i na koniec: życzenia :-) w związku, ze wyjeżdżam na Święta, jest to mój ostatni wpis w tym roku i nie będzie już okazji na życzenie Wam wszystkiego dobrego.


Na karteczce mój domowy pupil :-) Czasami wspominałam na blogu o tym dziwolągu o wdzięcznym imieniu Muffinka :-) To jest norka amerykańska, uratowana z hodowli futrzarskiej. Słodka i ciepła, pluszowa i wesoła - taka w sam raz na Święta :-)
Do zobaczenia w 2013 roku :-)))


wtorek, 6 listopada 2012

Zakupy :-)

Czyli dzisiaj o tym, co nas cieszy i rujnuje nasze portfele :-) Ale ostatnio dość długo sie obywałam bez hobbystycznych zakupów i już mocno byłam na głodzie, stąd zakupy prawie hurtowe :-)
Na początek pasmanteryjnie:


Od lewej: Aida 14, biała 42x54 cm... Hmmm, gdy ja zamawiałam jeszcze pamiętałam, po co ona mi potrzebna, teraz już nie pamiętam :-) Widocznie inny los jej przeznaczony. na szczeście kanwa to się nigdy nie marnuje :-)
Następnie len obrazkowy 32 ct, kolor ecru. Pierwszy raz taki kupiłam i na razie jestem w fazie zastanawiania sie, co z nim zrobić.
Ostatni to len 28 ct, kolor beżowy... Średniawy ten kolor... Taki nie wiadomo co... Ale że zaczynam dopiero zabawę z lnem, będe miała do poćwiczenia techniki, bez zbędnego żalu, ze coś się 'popsuje'.
Dokupiłam igły do haftowania, bo nie wiem, jak u Was, ale ja wiecznie gubię igły. No i ostatnie, to brakujace kolorki muliny DMC do pewnego projektu. Jeszcze nie wiem, kiedy się za niego wezmę, ale mulinka już skompletowana :-)

Ostatnio drugą moją miłością jest decoupage, więc teraz kolej na cuda z drewna do ozdobienia:


Takie dwa śliczne domki kupiłam na miniaturki. Są maleńkie i przez to takie urocze. Może jeśli w końcu wróce do pasji z lat dzieciństwa, czyli lepienia z masy solnej, posłużą jako ekspozytory dla mojej 'twórczości' w tym zakresie? :-)

I już na sam koniec, kolejne drewienka:


Nie mogłam sie oprzeć, bo ten gazetnik mnie oczarował, ta mała półeczka na przyprawy mnie oczarowała, no i ta skrzynka z wysuwana szufladą mnie oczarowała :-) Do tego wzięłam jeszcze podkładki pod kubki i o dziwo, to własnie na te podkładki mam pomysł, a reszta poczeka na wenę :-)

Dzisiaj taki przydługawy post, ale to tylko część pierwsza moich zakupowych szaleństw w ostatnim czasie :-)
Jutro pochwale sie kolejnymi :-)
Pozdrawiam serdecznie :-)

czwartek, 26 stycznia 2012

Imbryczek...

Nie wiem, czy wiecie, ale mam absolutnego świra na punkcie herbaty :-) Moja kolekcja ok. 60ciu herbat ciągle się rozrasta, no i regularnie tez maleje, bo nie tylko kolekcjonuję te herbaty, ale i pochłaniam je w tempie zawodowego teaholika :-)) W Polsce mamy tylko jednego kipera herbaty!!! Dlaczego nie mogłabym być drugim? :-) Tylko doprawdy nie wiem, jak pokierować swoją ścieżką kariery, by taki wymarzony pułap zawodowy osiągnąć... :-D
A dlatego wspominam o herbacie, bo imbryczki mi się właśnie z nią kojarzą, a właśnie postawiłam ostatni krzyżyk na kanwie Imawe:



Ale, że Imawe nadała zabójcze tempo, mam już u siebie kanę Tami, na której też mi się trafiło, że będę wyszywać ten sam imbryczek :-) Czy to nie znak, że powinnam jednak zostać kiperem herbaty? :-)
Dzisiaj wezmę więc w obroty kanwę Tami i gdy skończę wyślę wraz z tą kanwą Imawe do Edi - nie ma zmiłuj :-)

Wczoraj doszły do mnie upragnione zakupy z HobbyStudio :-) no, moze nie upragnione, ale absolutnie konieczne do RR cytrusowego u Pelasi:


Aidy Zweigartu: kość słoniowa 14stka, marmurkowa kremowa 14stka i biała 16stka - doprawdy, nie wiem, na której wyszywać i tę kwestię zostawię sobie jeszcze jeden dzień do przemyśleń :-) No i oczywiście musiałam uzupełnić swój skład anchorków, bo nimi wyszywamy :-) Rzadko mam okazję nimi operować, więc okazało się, ze do cytrusowego RR brakuje mi aż 17 kolorków :-)

Moje Drogie, korzystając jeszcze z okazji, chcę podziękować za słowa uznania pod ostatnią metryczką :-) Przyznam się, ze i mnie ona się podobała, ale gdy usłyszy się tak ciepłe słowa z zewnatrz, to aż serce rosnie, a w dołku ściska ze wzruszenia :-)
Dziękuję Wam bardzo, bardzo, bardzo mocno :-*

czwartek, 24 listopada 2011

Zakupy...

Nie to, żebym sobie humor poprawiała zakupami, ale na serio WSZYSTKO jest mi potrzebne :-) Wręcz niezbędne :-)
Zdjęcia, jak zwykle beznadziejne, ale mam obecnie do dyspozycji jedynie aparat w telefonie.


Kanwa kolorowa firmy Zweigart (wczoraj się zorientowałam, ze sam tylko kolorową kanwę, a akurat białą potrzebowałam, hehe, i znowu muszę zrobić zakupy). Każdy kawałek to 42 x 54 cm. Od lewego górnego rogu: aida jasnobeżowa (choć wg. mnie to kolor miodowy) 18 ct,  ecru 16 ct, kość słoniowa 18 ct, jasnoróżowy 16 ct i szarobłękitny 16 ct. Na tej ostatniej powtaną własnie kotki z poprzedniego postu. Za klucz do nich serdecznie dziękuję Agnieszce, która jest nie tylko kopalnią wiedzy na temat krzyżyków, ale i kopalnią wzorów - dziękuję Ci, Agnieszko, jeszcze raz bardzo, bardzo mocno :-*


Znowu połasiłam się na kanwy z firmy Gobelinek. Co prawda jeszcze na nich nie wyszywałam, ale mają dość ciekawe kolory i sprzedawane są w ilościach po dwie, w cenie 9 zł, więc trudno sie nie skusić :-) Rozmiary 35 x 46, wszystkie to 20tki, kolorki nienazwane, ale niewiele odbiegają od tych na zdjęciu (do czego ja użyje taką pomarańczową kanwę, hehe).


Książki dla mojej mamy. Uparłam się, że będzie szydełkować!! :-) Jeśli poniosę porażkę - sama się nucze, bo szkoda takiej inwestycji w materiały :-)))


Na Allegro kupiłam całkiem ciekawą włóczkę. Nie widziałam jeszcze takiej, więc ją kupiłam. Nie wiem,c zy się nadaje, by nią szydełkować, ale już w planach mam zakup książek z cyklu robienie na drutach dla początkujących :-)))
Coś dużo odcieni różowego na moich zdjęciach i w zakupach - oby to była zapowiedź poprawy humoru i czasu na odpoczynek, bo kiepsko u mnie i z jednym i z drugim...
Pozdrawiam serdecznie i jeszcze raz dziękuję za ciepłe słowa pod postem na temat psiaków :-*

wtorek, 13 września 2011

Na brak czasu najlepsze są zakupy ;-)

Ostatni wzorek Sarah Kay ledwo co ruszyłam. Zaczęłam co prawda metryczkę z bucikami, ale kilkoma wyszytymi krzyżykami nie będę się przecież chwalić...
Za to ostatnio dokonałam ciekawych zakupów, którymi zamierzam się pochwalić ;-))


To przyszło do mnie dzisiaj ;-) Typowe zakupy w HobbyStudio ;-) Brakująca mulinka, igiełki do haftowania nr 28 (mniejsze niż te, które dotychczas używałam, ale w ambitnych, dalekosiężnych planach mam haft na płótnie i nie chcę by większe igły zostawiały dziurki), klej do tkanin (może się przydać, kto wie), zakładki róznokolorowe (do nich były też odpowiedniej wielkości koperty - cudo), kanwa plastykowa (mam ochotę na zakładki na takiej kanwie) oraz kanwa rozpuszczalna w wodzie (!!!). Jak pisałam w planach mam haft na płótnie, zatem już teraz zaopatrzyłam się w taką kanwę, żeby sobie 'poćwiczyć' ;-)

     Następne zakupy to ciężko zdobyte rarytasy z allegro ;-) Napisałam 'cięzko zdobyte', bo poprzez krwawą licytację ;-) Jesli którąś z Was, kochane Bloggowiczki haftujące, przelicytowałam, to przepraszam, ale musiałam to mieć:-) :


Taśmy do wyszywania ;-) Sa piękne, raczej w charakterze bożonarodzeniowym i jestem właśnie w trakcie poszukiwania odpowiednich wzorków i zastosowań... Żal mi je przerobić po prostu na zakładki, zresztą, część z nich jest po prostu za szeroka... Będą to albo banerki, albo wyszyte kokardy - widziałam kilka fajnych wzorów na takowe. Jednak przez ten mój ostatni chroniczny brak czasu, na serio nie jestem pewna, czy znajdę czas, by coś bożonarodzeniowego stworzyć na czas ;-)

No i ostatnie, również z allegro:


Tamborki o średnicy, odpowiednio: 12, 15, 18,5 i 22 ;-) Bez przesyłki, w sumie kosztowały 9,90 zł - nie było się co zastanawiać, a są po prostu świetne: już jeden przeszedł test praktyczny ;-)



      A teraz korzystając z chwili oddechu po pracy, pobuszuje po Waszych blogach, bo od czwartku tu nie zaglądałam, a już w podglądzie widzę, ze u Was twórczo i pięknie lato się kończy ;-)

niedziela, 7 sierpnia 2011

Zaległości i kolejne zakupy...

Dawno nie zaglądałam, co nie znaczy, ze próżnowałam ;-)
Co prawda plany miałam bardziej ambitne, ale wakacje, słońce, a to nie sprzyja skupieniu na rzeczach tak precyzyjnych ;-)

Udało mi się wyszyć dwie rzeczy:

1. Śpiący kotek





Kotek, złożony do szuflady (co widać, po zagięciach na kanwie), czeka na lepsze czasy lub chociaż iskrę pomysłu, co z nim zrobić.
Wyszyty na polskiej kanwie z Tajlura, 14stka, kolor ecru (wg mnie trochę bliżej mu do jasno bezowego niż ecru), nici DMC. Całość bardzo przyjemnie sie wyszywała, ale cały motek białego się zużył (już zrobiłam zapasy) ;-)

2. Haft zakończony dosłownie przed godziną: Amorki - Rafaela:




Wyszywałam na 18stce, marmurkowej beżowej, jedną nitką... Średnio jednak widać ten marmurek i zaczynam żałować, ze nie pokusiłam się, by wyszywać na błękitnej marmurkowej, wtedy by był większy kontrast, a tło imitowałoby niebo... Niteczki DMC.  Obrazeczek ma z 10 cm szerokości, jest maleńki i zdecydowanie lepiej wygląda 'na żywo' niż na zdjęciu. ale niestety ciągle robię fotki telefonem, więc i wfekty nie są estetycznie poprawne ;-)

Jest haftowanie - muszą być i zakupy, czyli to, co lubimy chyba najbardziej ;-)
Tym razem skromnie:




Brązowy płótno Ballanda 20 ct, 45x45 cm - cudowny, ciepły kolor;
Aida Rustico 16 ct, 42x54 cm;
Bobinki - obowiązkowo, bo moja kolekcja mulinek sie powiększa. Czekam też na zamówione dwa nowe pudełka z allegro. Nie kupuję już tych organizerów firmowych z DMC - drogie, a jakościowo nieciekawe. Mnie osobiście wygięło się wieczko i teraz się nie domyka... Kupuję pudełka wędkarskie, z firmy Fishing Patrol, na allego po 11 zł. Są po prostu świetne, ale o nich napisze następnym razem;
No i mulina DMC, brakujące kolory, bo mam już konkretne pomysły na wykorzystanie właśnie zakupionych kanw ;-)

Zatem biorę się znowu do wyszywania ;-) Pogoda temu sprzyja, bo właśnie deszcz znowu postanowił o sobie przypomnieć ;-)

Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za wszystkie odwiedziny ;-)




środa, 8 czerwca 2011

Zakupowo - ZNOWU!!!! ;-)))

I to znowu kanwa, ale nie mogłam sie powstrzymać ;-)



Dwie kanwy czerwona (piękna!!!) i jasno żółta - 20 stki oraz:



kanwa oliwkowa (co nie jest za dobrze widoczne na zdjęciu, ale rzeczywiście ma cudny, zielonkawy kolor), także 20stka i ponownie żółta, ale tym razem 12stka (nie mam na nią pomysłu).
Kanwy kupione na allegro, a na opakowaniu widnieje adres firmy www.gobelinek.com - póki co strony nie ma, ale może szykuje się nam nowy 'diler' kanw? ;-) Kanwy są śliczne, jakościowo bardzo dobre, no i tanie, jak to bywa z polskimi kanwami, zatem polecam.
W gratisie dostałam igły do haftu:
Wiec się ciesze, bo igły to jest coś, co wiecznie gubię ;-)


A że moja przyjaciółka jest w ciąży, postanowiłam wziac się za kolejne metryczki, tym razem butki:


Płci jeszcze nie znamy, ale ze w moim otoczeniu ostatnio rodzi się masę dzieci, to metryczek nigdy za mało i postanowiłam wyhaftować sobie i męską i żeńską wersję ;-)

Dziewczyny, serdecznie dziękuję Wam za radę w sprawie mojego Małego Księcia, a przede wszystkim śladów na nim. Ściskam Was za to. Dzisiaj wezmę się za kolejna próbę usuwania 'zacieków' za pomocą. szczoteczki do zębów - przecież MUSI się udać!!!!
Jeśli któryś z wyszywanych przeze mnie wzorów Wam się spodobał, a nie macie diagramu do takowego - oczywiście wystarczy napisać, a od razu prześlę.
Jeszcze raz dzięki Wam za wszystko, a teraz idę sobie pohaftować ;-)

poniedziałek, 7 marca 2011

Zakupy...

kupyDzisiaj przyszła paczka z HobbyStudio (miła, fachowa obsługa, szybka przesyłka), a tam:
Pudełko - organizer wraz z 'nawijaczką' do muliny, bobinki i trzy rodzaje kanw.
Zaczęłam już segregować muliny, ale przyznam, ze dość żmudny proces i chyba zostawię to na potem ;-)
A to moje kanwy. Od góry: Rustico Aida, Aida jasnoszara i Aida ze srebrną nitką (zakochałam się w niej). Wszystkie trzy 14 ct.